Tłumacz pisemny w wojsku

Tłumaczenia to jeden z tych zawodów, który zawsze ma wzięcie, bo zawsze znajdą się ludzie potrzebujący tłumaczenia dokumentów, lub fachowej dokumentacji, którzy samemu nie znają odpowiedniego języka. Podobnymi tłumaczeniami zajmowałem się i ja, dopóki jeden z kolegów nie zaproponował mi posady specjalisty wojskowego, zajmującego się tłumaczeniem pisemnym. Była to nieco bardziej wymagająca praca niż moje zwyczajowe zlecenia, a że służba wojskowa była dla mnie całkiem atrakcyjną opcją, zgodziłem się bez długiego zastanawiania.

Tłumaczenie pisemne dla wojska

tłumaczenia pisemneJedną z pierwszych różnic, jakie zauważyłem w nowej pracy, była konieczność poznania terminologii i specjalistycznych pojęć, by móc wykonać skuteczne tłumaczenie, czy to do dokumentacji, czy do przekazanych rozkazów. Tłumaczenia pisemne były pod tym względem o wiele wygodniejsze niż ustne, bo zawsze miałem możliwość dokładnego sprawdzenia znaczenia danego zwrotu czy oznaczenia, i odpowiedniego dopasowania do niego słów. W dalszym ciągu, jednak, musiałem zapoznać się z wieloma nowymi pojęciami w obu tłumaczonych językach. Bardzo często zdarzało się, iż zamiast wykonać dokładne tłumaczenie, słowo do słowa, musiałem ułożyć zdanie z odpowiednim kontekstem i tym samym znaczeniem co w oryginale, choć niekoniecznie tymi samymi słowami. Sens zdania był tu o wiele ważniejszy niż słowa, których użyto, choć dalej obowiązywała mnie nomenklatura wojskowa, której musiałem się trzymać. W pracy głównie zajmowałem się przekładaniem oficjalnych raportów z międzynarodowych manewrów, jak również relacjami zagranicznych oficerów będących w delegacji na jednostce, rzadziej przychodziło mi przekładać rozkaz ustny na formę pisemną, aczkolwiek niekiedy zdarzały się również większe zadania, jak przetłumaczenie całego ciągu rozkazów dla jednostki, które oczywiście były obarczone klauzulą tajności.

Wgląd do nich miał wyłącznie tłumacz przysięgły z odpowiednim poziomem bezpieczeństwa, osiągniętym po otrzymaniu pozwolenia wojskowego. Również limity czasowe były niemałym wyzwaniem, bo niejednokrotnie było wymagane by kilkusetstronicowy dokument został przetłumaczony w trzy dni. Jednak wyzwania były tym co czyniło tą pracę interesującą, a każde jedno zlecenie miało swoje specyficzne wymagania.

Komentarze są wyłączone.